Podział punktów w Sterdyni
W drugim swoim spotkaniu w tym sezonie MKS Podlasie zremisował na wyjeździe z Zorzą Sterdyń 2:2 (2:2). Wynik został ustalony już do przerwy, a nasz zespół od 40 minuty musiał sobie radzić w dziesiątkę po bezmyślnej czerwonej kartce Macieja Florczuka.
Podlasie: Kotowski - Zduniak, Maksymiak, Skwarek(41' Jenda) - Sawicki, Fabisiak(46' Siedlecki), Parzonka, Florczuk, Protaziuk(51' Pietrzyk) - Gała, Krysiński(54' Horowicz).
Bramki: 2' Florczuk (z karnego), 25' Krysiński (asysta Florczuk) -13' Buczyński (z karnego) ,35' Wyszyński.
Żółte kartki: Florczuk, Siedlecki, Parzonka, Skwarek.
Czerwona kartka: Florczuk (dwie żółte).
W porównaniu z pierwszym meczem w składzie na to spotkanie nastąpiły trzy zmiany. Po bokach obrony zobaczyliśmy Łukasza Skwarka oraz Michała Zduniaka, w środku pola trenera Roberta Parzonkę, natomiast Łukasz Sawicki został przesunięty na lewą flankę.
Licznie zgromadzona tego dnia na stadionie w Sterdyni publiczność ledwo usiadła na trybunach, a już mieliśmy prowadzenie gości. Dochodzącego w polu karnym do piłki Marcina Gałę w nieprzepisowy sposób zatrzymuje obrońca Zorzy i sędzia bez wahania wskazuje na "wapno". Pewnym egzekutorem okazuje się Florczuk. Po chwili mogliśmy podwyższyć prowadzenie. Przytomnie na piątym metrze zachował się Gała, odegrał do lepiej ustawionego Łukasza Sawickiego, ale ten pudłuje w dogodnej sytuacji. W 13 minucie gospodarze wyprowadzili szybką kontrę, dwoma podaniami oszukali naszą defensywę w efekcie czego Łukasz Skwarek fauluje w polu karnym Domagałę. Jedenastkę ładnym technicznym strzałem na bramkę zamienia Buczyński. Przed meczem trener uczulał na stałe fragmenty gry i faule w bocznych sektorach boiska, a jednak dziwnie ospali nasi zwodnicy co chwila dopuszczali do takich sytuacji. Mimo to ponownie wyszliśmy na prowadzenie. Z rzutu wolnego w pole karnego dośrodkował Florczuk, tam świetnie zachował się Piotr Krysiński, który zgubił krycie i ładnym strzałem nie dał szans Florczakowi. Niestety podobnie jak po pierwszej bramce, tak i po drugiej Zorza szybko doprowadziła do wyrównania. Były zawodnik naszego klubu Paweł Wyszyński mocno uderzył z rzutu wolnego i źle ustawiony Konrad Kotowski drugi raz musi wyjmować piłkę z siatki. Gospodarze poszli za ciosem i mogli podwyższyć prowadzenie. Tym razem Kotowski rehabilituje się w pełni broniąc w sytuacji sam na sam. W 40 minucie bezmyślne zachowanie Florczuka, który odkopnął piłkę po gwizdku sędziego za co zostaje napomniany żółtą kartką. Jako, że miał już na koncie jedną kartkę, sędzia zmuszony był usunąć go z boiska. Tak więc do końca spotkania musieliśmy grać w dziesiątkę.
Druga odsłona to zażarta walka z obu stron. Podlasie mimo osłabienia dążyło do zdobycia zwycięskiej bramki. Zorza mając więcej miejsca i przewagę liczebną stworzyła sobie kilka okazji. Najlepszą zmarnował Paweł Maliszewski, jego strzał zatrzymał się na poprzeczce. Słabo dysponowani tego dnia nasi piłkarze jeszcze raz popełnili fatalny błąd. Napastnik gospodarzy strzelił nawet bramkę, ale uczynił to ręką i sędzia słusznie gola nie uznał. Z naszej strony próbowali zaskoczyć Marcin Siedlecki i Gała. Pierwszy z nich dwukrotnie znalazł się w dobrej sytuacji, ale zabrakło precyzji i zimnej krwi. Drugi próbował silnym uderzeniem z wysokości pola karnego, na posterunku był jednak sterdyński bramkarz. Tak więc w drugiej połowie goli nie zobaczyliśmy i niespodzianka stała się faktem - Podlasie zaledwie zremisowało w Sterdyni.
Sokołowscy piłkarze byli tego dnia bardzo słabo dysponowani. Nie realizowali założeń taktycznych, a w dodatku od 40 minuty musieli grać w dziesięciu. Ciężko powiedzieć, skąd się wzięła słaba dyspozycja. Miejmy nadzieję, że to tylko słabszy dzień, bo ciężko przypuszczać, że w ciągu tygodnia po dobrym meczu inauguracyjnym, zawodnicy stracili formę. Z przebiegu spotkania remis jest jednak wynikiem sprawiedliwym. Duże zaangażowanie Zorzy i nasza słaba dyspozycja złożyły się na niespodziankę, gdyż Podlasie przed meczem było zdecydowanym faworytem.
Na stadionie w Sterdyni zjawiła się spora ilość sympatyków z Sokołowa. Sześciu z nich głośnym, nieustatnnym dopingiem, mimo niekorzystnego rezultatu wspierało naszą drużynę. Z racji tego chcieliśmy serdecznie podziękować i liczymy na podobne, a nawet głośniejsze wsparcie na najbliższym meczu!











