Archiwum
Porażkaz Tęczą i spadek do okręgówki
Przed najważniejszym meczem sezonu z Tęczą Płońsk zawodnicy Podlasia wiedzieli, że muszą wygrać, aby utrzymać miejsce barażowe. Liczyli po cichu na potknięcia Okęcia Warszawa i Błękitnych Gąbin, które w przypadku remisu bądź porażki sokołowian ciągle dawały im baraże. Były jeszcze teoretyczne szanse na utrzymanie w przypadku porażki Wkry Żuromin.
Mecz w Płońsku mimo małego i nierównego boiska rozgrywany był pod dyktando podopiecznych Pawła Wróbla. W pierwszej składnej akcji Marcin Wojtczuk został sfaulowany w polu karnym. Ku zdziwieniu wszystkich na ławce Podlasia gwizdek sędziego milczał. Kilka minut później Mateusz Laskowski trafił w poprzeczkę. Kolejna akcja zakończyła się strzałem Roberta Parzonki z 25. metrów minimalnie obok spojenia słupka z poprzeczką. Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem. Po zmianie stron na boisku pojawił się Rafał Komosa, lecz jego silny strzał z 20. metrów wylądował w rękawicach bramkarza. Następnie Mateusz Laskowski znalazł się w sytuacji sam na sam i spudłował. Na ławce Podlasia cały czas nasłuchiwano wyników z innych boisk, które były niekorzystne. Sokołowianie musieli się, co raz bardziej odkrywać i atakować całym zespołem. W 85. minucie Marcin Gała uderzył głową z pięciu metrów minimalnie nad poprzeczką. Niestety nadeszła 90. minuta meczu, szybka kontra Tęczy zakończyła się bramką. Pierwszy strzał w meczu i gol. Podlasie rozegrało najlepszy mecz w tym sezonie i przegrało. Stało się jasne, że Podlasie nowy sezon rozpocznie w lidze okręgowej, bowiem swoje mecze wygrały Okęcie i Gąbin.
Tęcza Płońsk - Podlasie Sokołów 1:0 (0:0)
Podlasie: Adamiak - Bednarczyk, Horowicz, Protaziuk, Laskowski, Parzonka, Florczuk, Tchórzewski, Gała, Siedlecki, Wojtczuk (55' Komosa).












