Archiwum
Porażka z liderem Ursusem
W kolejnym spotkaniu Podlasie podejmowało na własnym boisku lidera rozgrywek i murowanego kandydata do wygrania 4 ligi -zespół Ursusa Warszawa. Zawodnicy gości mają w swoich szeregach zawodników, którzy występowali na 2 i 3 ligowych boiskach a poziomem organizacyjnym, finansami zdecydowanie przewyższają tą klasę rozgrywkową i tylko wyjątkowy pech mógłby ich pozbawić awansu.
Jednak od początku spotkania Podlasie zagrało z "zębem" , agresywnie, twardo, na pograniczu faulu i nie było widać wielkiej różnicy jaka dzieli obie drużyny, zespoły walczą o zgoła odmienne cele-Podlasie o utrzymanie, Ursus o awans. Zespół gości po spotkaniu wynajął basen w Sokołowie w celu regeneracji sił oraz restaurację na spożycie posiłków, natomiast gospodarze są w fatalnej kondycji finansowej i wiążą koniec z końcem. Jednak na boisku te różnice się zatarły. Goście starali się grać atakiem pozycyjnym na silnych i szybkich napastników ,natomiast Podlasie ostrym pressingiem rozbijało zapędy Ursusa. Już pierwsza składna akcja Podlasia przyniosła rzut karny, po indywidualnej akcji w polu karnym obrońca gości fauluje Chacińskiego i sędzia główny po konsultacji z liniowym dyktuje 11, którą pewnym strzałem na bramkę zamienia Komosa.
Kuriozalne było, iż arbiter wyjął żółty kartonik po faulu ,jednak po chwili schował go do kieszeni nie wiedząc ,któremu z zawodników dać napomnienie za faul. W 18' za faul na zawodniku Ursusa sędzia dyktuje rzut wolny i strzał Grochowiny minimalnie mija słupek. W 26' obie drużyny oddały strzał: najpierw strzał Parzonki wybili obrońcy Ursusa, w odpowiedzi strzał Krzywickiego obronił bramkarz Podlasia. W 32' Ursus wykonuje rzut wolny - Giedronowicz strzela obok słupka. Ten sam zawodnik strzela z wolnego w 43', strzał piąstkuje Adamiak. W 45' Ursus zdobył bramkę do szatni". Dośrodkowanie w pole karne, Adamiak popełnia błąd, piąstkując wprost pod nogi Goliczewskiego, który strzałem z pierwszej piłki zdobywa gola dla Ursusa. Po chwili arbiter kończy pierwszą połowę spotkania.
W 49', za faul na Wojtczuku, rzut wolny wykonuje Florczuk, jego strzał broni bramkarz gości. W 51' Podlasie mogło zdobyć drugą bramkę. Komosa otrzymał dokładne podanie w polu karnym, znalazł się sam na sam z bramkarzem, który świetnie obronił jego strzał. Dwie minuty później przed utratą bramki ratuje Podlasie Florczuk, który wybił głową piłkę z linii bramkowej po strzale Pomarańskiego. W 59' Pomarański zagrał w pole karne do Krzywickiego, który z 11' metrów, strzałem po długim rogu zdobył prowadzenie dla Ursusa. W 68' rzut wolny dla gości z 30 metrów wykonywał Krzywicki. Dośrodkował w pole karne, do piłki doszedł Goliczewski, który strzelił w poprzeczkę, ale piłkę dobił Kościonek, zdobywając trzecią bramkę.
Pod koniec spotkania Podlasie miało jeszcze dwie sytuacje bramkowe. Po rzucie wolnym Florczuka strzał głową Tchórzewskiego obronił bramkarz; w 88' ponownie Florczuk dośrodkował, tym razem z zrzutu rożnego, piłkę wybili obrońcy gości, doszedł do niej Laskowski, ale ponownie bramkarz Ursusa popisał się pewną interwencją. W doliczonym czasie gry Ursus miał kapitalną okazję do zdobycia czwartej bramki, ale strzał Goliczewskiego przeszedł nad poprzeczką.
Mecz z Ursusem pokazał, że w drużynie Podlasia drzemią jednak wielkie możliwości i zespół potrafi grać w piłkę ,jednak problemy kadrowe i bazowe powodują ,że takie mecze są sporadyczne a nie stają się codziennością. Warto odnotować ,ze w tym meczu po długiej przerwie pojawił się na boisku Piotr Krysiński, który w wyniku osłabień kadrowych postanowił pomóc kolegom w batalii o 4 ligę.
Podlasie Sokołów - Ursus Warszawa 1:3
Rafał Komosa
Podlasi: Adamiak - Horowicz, Gała, Bednarczyk, Laskowski, Wróbel (55' Rytel), Parzonka (46' Florczuk), Tchórzewski, Wojtczuk (50' Krysiński), Chaciński (80' Michałowski), Komosa












